lipca 13, 2020

Pięć muzycznych ulubieńców#1 - Tom Odell/ Robbie Williams/ Michael Bublé/ MIKA/ Jack Savoretti

Pięć muzycznych ulubieńców#1 - Tom Odell/ Robbie Williams/ Michael Bublé/ MIKA/ Jack Savoretti

Postanowiłam przybliżyć trochę mój gust muzyczny czytelnikom, więc zaczynam postem „Pięć muzycznych ulubieńców“, w którym poznacie jakich wokalistów najczęściej słucham oraz dołączę kilka moich ulubionych kawałków muzycznych tych właśnie wokalistów. W tego typu postach będzie zawsze piątka muzyków, chociaż jest ich znacznie więcej. Później na blogu pojawią się także następne posty z tej serii, ale będą opowiadały też o wokalistach, jak i o wokalistkach lub grupach muzycznych nie tylko zagranicznych.


Robbie Williams - moje dzieciństwo


Robbie'go Williams'a słucham już od dzieciństwa, a moim najbardziej ulubionym utworem było „Tripping“. Słuchałam też album „Swing When You’re Winning“, bo baardzo uwielbiam swing i jazz, więc ten album jest jakby takim moim pierwszym spotkaniem z taką właśnie muzyką. Teraz lubię słuchać największe przeboje ( np. „Angels“ , „Love supreme“) Robbie'go i nie tylko. Następne albumy, do których lubię wracać to: „The Heavy Entertainment Show“ (z którego możecie kojarzyć „Party like a Russian“) i „Swings Both Ways“ (taa... następny album z muzyką swing, które naprawdę polecam, jeżeli takie są Wasze klimaty)

Moja piątka  ulubionych kawałków: „David's song“ (takie trochę inne „Angels“, ale mi się bardziej podoba), „Somethin' stupid“, „Candy“, „Tripping“, „Go gentle“



MIKA - muzyka, która wzrusza i śmieszy zarazem


Z  tym wokalistą też jest związane moje dzieciństwo, ale trochę mniej niż z RW. Na utwory takie jak „Grace Kelly“ i „Happy Ending“ miło wspominam, a jeżeli jesteście jego fanami, to polecam też album „Sinfonia Pop“, gdzie usłyszycie przeróbki jego największych hitów w wersji symfonicznej (najbardziej uwielbiam „Stardust“, który w wersji symfonicznej jest po prostu magiczny). MIKA potrafi tworzyć muzykę, przy której można popłakać i zarazem się pośmiać (wyraźny kontrast możecie usłyszeć już w wyżej wspominanych GK i HE). Też jak najbardziej polecam jego ostatni krążek „My Name Is Michael Holbrook“ (z którego może słyszeliście w radio „Ice Cream“ , a ja polecam i uwielbiam także „Paloma“, „Tiny Love“ i „Dear Jealousy“). Jego śpiew jest bardzo charakterystyczny, bo potrafi śpiewać w bardzo szerokiej skali tonów.

Moja piątka ulubionych kawałków: „Happy Ending“, „Grace Kelly“, „Underwater“ , „Love today“, „Origin of love“



Tom Odell - niezwykły charakter głosu


Uwielbiam głos i muzykę Toma. Niedoceniałam go z początku, ale przed rokiem się po prostu zakochałam w jego muzyce. Utwory ma niezwykle klimatyczne, niektóre bardziej smutne, niektóre weselsze. Kiedy jestem smutna, potrzebuję się zrelaskować, albo nawet zmobilizować, to słucham utworów Odell'a. Sam Tom jest też bardzo sympatycznie skromny, no i gość ma talent. Uwielbiam także jego covery (np. cover „Video Games“ od Lany Del Rey). Chciałabym, by więcej ludzi go kojarzyło nie tylko z „Another love“ (ten utwór jest i tak moim bardzo ulubionym).

Moja piątka ulubionych kawałków: „Another love“, „Somehow“ (wg mnie najpiękniejsza piosenka wszechświata) „Go tell her now“, „Till I lost“, „Wrong crowd“



Jack Savoretti - szczypta włoskiej muzyki


Tego wokalistę odkryłam całkiem niedawno, ale od razu znalazł się w gronie moich ulubionych piosenkarzy. Jest to angielski piosenkarz z włoskim pochodzeniem, dlatego oprócz angielskich przebojów, śpiewa również po włosku. Polubiłam jego specyficzny zachrypnięty głos i oczywiście spodobało mi się jego podejście do uchwycenia muzyki.

Moja piątka ulubionych kawałków: „Whiskey tango“ , „Candlelight“ , „Love is on the line“ , „Catapult“ , „Youth and love“ (jest też wersja z MIKA)



Michael Bublé - nowoczesny Sinatra


Tak sama sobie nazywam go „nowoczesnym Frankiem Sinatrą“, bo jednak można ujrzeć wiele podobieństw. Po pierwsze Bublé jest przede wszystkim znany z coverów sławnych jazzowych piosenkarzy, w tym np. Franka Sinatry i podobnie jak Sinatra, ma baardzo przyjemny głos a jego piosenki, jak covery, tak i własne szybko wpadają do ucha. Lubię go za to, że nawet w takich nowoczesnych czasach, przypomina nam o gwiazdach i przepięknej muzyce zeszłego stulecia.


Moja piątka ulubionych kawałków: „Everything“, „Save the last dance for me“ , „Nobody but me“ , „When you're smiling“ , „It's beautiful day“



I oto kończę dzisiejszy post muzyczny, mam nadzieję, że zachęciłam do słuchania tych artystów, bo myślę, że naprawdę warto. W komentarzach możecie napisać, którzy piosenkarze są Waszymi top 5 😇.











maja 25, 2020

Dotyk Julii Trylogia - Tahereh Mafi /recenzja książki/

Dotyk Julii Trylogia - Tahereh Mafi /recenzja książki/


Dopiero niedawno zaznajomiłam się z twórczością Tahereh Mafi, a to poprzez jej sławną trylogię „Dotyk Julii“. Może już wiecie o czym jest ta książka, ale pozwolę sobie najpierw wyjaśnić o co w niej tak w ogóle chodzi.


Fabuła

Mamy tutaj główną bohaterkę Julię, która ma specyficzną i bardzo niebezpieczną dla innych moc - jej dotyk zabija. Z tego też powodu rodzice pozwolili, żeby ją zamknięto w takim zakładzie psychiatrycznym, gdzie sama siedzi sobie w celi, aż do pewnego razu, gdy zostanie jej przydzielony  współlokator Adam. Później chce ją wykorzystać do swych celów Warner, syn naczelnego dowódcy i lider sektora, w którym toczy się cała akcja trylogii. Warto jeszcze wspomnieć, że jest to dystopiczny świat, który powstał po wielu żywiołowych katastrofach.
Tak naprawdę przez całą trylogię śledzimy losy Julii, która powoli zaczyna przyzwyczajać się do swojego „daru“ i odkrywa stale więcej tajemnic, nie tylko dotyczących jej, ale także i Warnera, Adama i wiele innych osób, których poznajemy podczas lektury.

Kreacja świata

Trochę mi żal, że świat, który stworzyła autorka nie poznajemy trochę dokładniej. Niby wiemy, że Stany Zjednoczone są podzielone na sektory i chyba reszta świata też, że rządzi jedna partia, która dużo tego naobiecywała, ale po tych wszystkich katastrofach, coraz więcej jest biednych ludzi, niż bogatych. Ja jednak chciałabym więcej poznać ten świat, nie tylko z perspektywy Julii, która po jakimś czasie wychodzi z psychiatrycznego zakładu i nic nie wie, tak samo jak czytelnik.

Bohaterowie

Główną bohaterką jest już wspominana Julia, której dotyk ubliża, newet i zabija innych. Na początku jest bardzo słabą kruszynką, która za nic nikomu nie chce ubliżyć. Kiedy dociera do Warnera, to jej zachowanie jest nawet buntownicze, ale nieracjonalne. Zakochuje się w Adamie (myślę, że te relacje miłosne głównej bohaterki nie są spojlerami), ale ta ich miłość bardziej przypomina taką relację, której nasza bohaterka łapczywie się przyczepiła, ponieważ nigdy tak naprawdę nikt jej nie kochał. W tej kwestii jej nawet współczuję i nie mogę powiedzieć, że jej nie polubiłam, ponieważ to, jaką przemianę wewnętrzną przechodzi podczas całej trylogii, mnie bardzo do niej przekonało. Z upłakanej dziewczyny staje się całkiem silna kobieta, która staje się niezależna i bardziej pewna siebie.
Z kolei Adam, już nie przechodzi satysfakcjonującej przemiany wewnętrznej - wręcz przeciwnie. Z ochranialskiego i odważnego chłopaka staje się zazdrosny nieudacznik, który nie potrafi z początku odpuścić sobie i zaczyna traktować Julię, jako jego małą dziewczynkę, którą musi się opiekować, ponieważ ona nie da sama rady (jednak my już wiemy, że dziewczyna potrafi sama o siebie zadbać).
Trzecim głównym bohaterem jest Warner, wysoko postawiony młody mężczyzna, który się stał jednym z moich najbardziej ulubionych bohaterów książkowych. Na początku odbieramy go jako czarny charakter tej historii i rzeczywiście w pierwszym tomie tak jest, ale później do nas wszystko zaczyna docierać, dlaczego zachowywał się i postępował właśnie w taki sposób a nie inny. Jest bardzo intrygującą postacią, który wydaje się mieć obsesję na temat Julii, a on ją tak naprawdę po prostu kocha i nie chce jej wykorzystywać, do zabijania itp. Szczerze, jego obsesją jest czystość, ponieważ lubi chodzić zawsze nienagannie ubrany (nagle mi się przypomniał Elijah z The Originals - przypadek?).
Nie mogę zapomnieć jeszcze o jednym bohaterze, którego poznajemy, a jest nim Kenji, przyjaciel Julii, który jest przezabawny i dodaje tej całej historii humoru, przy którym nie sposób się nie uśmiechać.

Podsumowanie

Najbardziej mi się podobał chyba ostatni tom, potem drugi a na sam koniec pierwszy. Myślałam, że w pierwszym będzie się więcej działo, ale pomimo moich ulubionych fragmentów z Warnerem, tom pierwszy nie był najlepszy. Cieszę się, że kupiłam całą trylogię i dodatek w jednym wydaniu, ponieważ połknęłam całość na raz i nie musiałam czekać na kolejne tomy, by zaspokoić moją ciekawość czyteniczą. Plusem też były dodatki, wydane w Polsce pod nazwą „Julia. Trzy tajemnice“, z której nowelka „Destroy me“ najbardziej mi się podobała, ponieważ był to tomik między pierwszą i drugą częścią, opowiadającym z perspektywy Warnera.
Bardzo ciekawy był też styl autorki, który był oryginalny, a nawet taki mól książkowy jak ja, nie spotkał się nigdy z takim. Najbardziej można poznać to właśnie wtedy, gdy Julia jest jeszcze w swojej celi sama i pisze w dzienniku.
Warto sięgać po te książki, nawet po przeczytaniu trochę kiepskiego pierwszego tomu? Warto. Czy czytanie idzie gładko, pomimo specyficznego stylu Mafi? Idzie.
Jeżeli Was historia zainteresowała, to sięgajcie po tę serię (stwierdziłam, że autorka napisała następne tomy), nie jest ona najwybitniejsza, ale całkiem spoko i intrygująca w pewnym stopniu tak.

maja 03, 2020

To sum up #2, czyli podsumowanie marca i kwietnia 2020

To sum up #2, czyli podsumowanie marca i kwietnia 2020


W marcu zaczęła się kwarantanna, w związku czym to był idealny czas do skończenia seriali, wreszcie zoabczenia tych filmów, na które nie mieliśmy czasu i przeczytanie tych najbardziej zakurzonych książek na naszych półkach. Jak mi poszło?

Muzyka
Marzec zdecydowanie należał do niedawno odkrytej przeze mnie grupy Grizfolk. Przesłuchałam  ich całe dwa albumy i jak na razie nie potrafię powiedzieć, która piosenka jest moja najbardziej ulubiona. Brałam po prostu te albumy jako całość i tyle.
Chociaż bardziej od „Waking Up The Giants“ podobał mi się album „Rarest of Birds“

 

Najczęściej  z nowszych piosenek słuchałam „99 Luftballons“ w wykonaniu Postmodern Jukebox, „Szampan“ od Sanah i „Blinding Lights“ Weeknd. Ze starszych zakochałam się w piosence Birdy „Wings“, której wersję także zaśpiewał mój ulubiony Tom Odell (którą Wam tutaj także podrzucę i możecie porównać) oraz zakochałam się także jeszcze bardziej w cudownej piosence „Unbreakable“ Jamie'go Scotta.








Filmy i seriale
Zaczęłam oglądać trzeci sezon Gossip girl i piąty The Originals. Na razie to Gossip girl jest dla mnie taki trochę guilty pleasure, bo w sumie nie uważam to za najlepszy serial, ale pozwala mi się „wyłączyć“ i ocknąć się na jakiś czas w Nowym Jorku. Teraz kursuję właśnie między NYC i NOLA, czyli New Orleans, gdzie śledzę perypetie najmłodszej z „oryginalnej rodzinki“ Mikaelson, czyli to już moje ostatnie wakacje w NOLA, bo The Originals kończą piątym sezonem. Mam zamiar jednak kiedyś na pewno do nich wrócić.
Z filmów obejrzałam na razie tylko Jumanji 2, które było moim zdaniem nawet trochę lepsze od jedynki, co ale nie zmienia faktu, że jedynka miała w sobie więcej humoru, a dwójka była bardziej przygodowa.


Jumanji: The Next Level ~2019~ Google Drive Mp4 - jumanji-2-google ...

 Książki
W tych dwóch miesiącach czytałam więcej i zdążyłam przeczytać całą trylogię „Dotyku Julii“ Tahereh Mafi i „Wiecznie żywy“ Isaaca Mariona. O „Dotyku Julii “ zrobię  wkrótce osobny post, ale teraz krótko mówiąc, trylogia jako całość mi się podobała, chociaż momentami była wolna, momentami wciągała tak bardzo, że musiałam w całości przyczytać wszystkie trzy tomy. „Wiecznie żywy“ był natomiast miłą odskocznią od rzeczywistego świata, bo chyba ze dwa lata temu obejrzałam film i mocno go polubiłam, a teraz przypomniałam sobie tę historię formą książki, od której już mam na półce drugi tom.
Mówiąc o książkach, kupiłam sobie niedawno kilka i chciałabym wam przedstawić taki mini book haul:

Dom soli i łez - Craig Erin A.              Emma - Austin Jane   Małe kobietki. Wersja ilustrowana - Alcott May Louisa             Zanim się pojawiłeś          Płonący świat. Wiecznie żywy. Tom 2 - Marion Isaac 
Najbardziej nie mogę się doczekać „Domu soli i łez“, ale cieszę się też na pozostałe pozycje. Zdecydowanie cieszę się, że zyskałam „Płonący świat“, bo na bonito.pl już były tylko dwie ostatnie sztuki, więc z moim doświadczeniem odkładania rzeczy na ostatnią chwilę, raczej się nie wahałam i od razu kupiłam.
Napiszcie w komentarzach, co u Was słychać podczas kwarantanny, co czytacie, oglądacie...
P.S. Nie za dużo tych różowych okładek? 😆 

marca 24, 2020

Unpopular Opinions book tag

Unpopular Opinions book tag
 Hej, dzisiaj book tag, konkretnie Unpopular Opinions Book Tag, który znalazłam na stronie bookishwisps.wordpress.com. Mam taki trochę ponury humor w związku z tą całą kwarantanną i tym całym chaosem wokół koronawirusa. Dlaczego trochę nie pomarudzić?
Jeszcze zanim zaczniecie czytać i mnie osądzać, to pragnę powiedzieć, że jest to czysto subjektywna, moja ocena i absolutnie nie chcę obrażać tych, którzy za daną serią, czy książką przepadają.
Zapraszam na tag:



1. Popularna seria lub książka , którą nie lubisz.
Tak w ogóle to bardzo nie lubię i nie znoszę serię Hera moja miłość. Zdecydowanie nie moje klimaty, w ogóle bohaterowie bardzo wkurzający a fabuła, która była totalną „mizerią i w dodatku bez ogórków“, była dla mnie po prostu odrażająca.

2. Popularna seria lub książka, którą uwielbiasz, a inni nie.
Pozwolę sobie trochę zmienić to pytanie, bo w zasadzie nie ma jakiejś książki lub serii, która by była popularna a w zasadzie nikt jej nie lubił. Są takie serie, które ktoś może uwielbiać, ale za bardzo się o nich nie mówi, chociaż za granicą są popularne. Moją ulubioną serią książkową jest m.in. Saga Ognia i Wody Jennifer Donnelly. Choć była w zagranicy popularna, to u nas jakoś mało się o niej mówi i w zasadzie trudno powiedzieć, czy ktoś u nas ją polubił, ale myślę, że  tacy są tylko ich za mało, by zauważyć.

3.Trójkąt miłosny, w którym postać wybrała, według Ciebie złą postać lub para książkowa, za którą nie przepadasz.
Nie potrafię znieść tego, że Christine wybrała Raoula. Cały czas kibicowałam Upiorowi, a jednak nic z tego. Cieszę się, że chociaż powstał musical Love never dies...
#teamphantomforever

4. Popularny gatunek książkowy, po który rzadko sięgasz.
Rzadko sięgam po literaturę faktu i erotyki. Jednak pierwszą obcję jeszcze nie skreślam, ponieważ kiedyś może będę czytać, bo wiem, że bardzo dużo osób poleca literaturę faktu np. reportaże, więc someday maybe.

5. Popularna i uwielbiana postać, którą nie lubisz.
I jest nią oczywiście Kometa z serii Hera moja miłość. Bohaterka, która mnie na maksa wkurzała. Nic dodać, nic ująć.

6. Popularny autor, do którego nie jesteś przekonany.
Pomimo tego , że czytałam jedną książkę Johna Greena, to nadal nie jestem do  niego przekonana. Wiem, że napisał bardzo dobre książki dla nastolatków, ale jednak John Green chyba  nie będzie moim ulubionym autorem.

7. Popularny motyw, którego masz już dosyć.
Mam szczerze dosyć trójkątów miłosnych i motywu instant love. Cieszę się, że tych trójkątów już jest mniej, ale w niektórych książkach już tego było dla mnie za dużo.

8. Popularna seria, którą raczej nie przeczytasz.
Myślę, że nigdy nie sięgnę po serię After Anny Todd, bo jakoś po usłyszanych recenzjach nie zachęciła mnie do przeczytania, chociaż niektóre recenzje entuzjastycznie zachęcały. To nie znaczy, że jej nie znoszę, tylko po prostu po nią nigdy nie sięgnę.

9. Mówi się, że książka jest lepsza od filmu, ale który film lub serial podobał Ci się bardziej niż książka?
Wiem, że oceniać mi chyba nie wolno, ponieważ nigdy nie czytałam Pamiętników Wampirów, ale czytając w ogóle jakie są te książki i jak tam fabuła potoczyła się, to zdecydowałam się po nich nie sięgnąć, bo w serialu się zakochałam, a jakoś tak mam przeczucie, że jest na prawdę lepszy od książek. Napiszcie w komentarzu, co o tym sądzicie i czy zgadzacie się z opinią, że serial jest lepszy.

To na tyle dzisiaj, mam nadzieję, że się podobało  i napiszcie w komentarzach jakie są wasze opinie odnośnie tego tagu i pytań.
 

marca 15, 2020

Czy warto uczyć się w Ilvermorny?

Czy warto uczyć się w Ilvermorny?

  Po obejrzeniu „Fantastycznych zwierząt i jak je znaleźć“ pomyślałam sobie, że Ilvermorny to taki amerykański Hogwart. Okazuje się, że chociaż na pierwszy rzut oka Ilvermorny rzeczywiście jest jak Hogwart, to jednak nie do końca tak jest.
Podobnie jak Hogwart, szkoła Ilvermorny jest zamkiem, który stoi na szczycie góry Mount Greylock w  zachodnim Massachusetts. Dziś na górze stoi wielka wieża, która jest zarazem pomnikiem upamiętniającym poległych żołnierzy.

The Veterans War Memorial Tower on Mount Greylock.
źródło: https://www.reformer.com/stories/mt-greylock-hikes-celebrate-footseps-of-thoreau-for-authors-200th-birthday,513188

Sama szkoła Ilvermorny podobno jest ukryta za licznymi zaklęciami, w celu ukrycia jej przed ciekawskimi wzrokami nie-magów.
Historia tej szkoły ma o dziwo korzenie w Irlandii a została założona w siedemnastym wieku właśnie przez irlandzką imigrantkę, Izoldę Sayre. Kiedy synowie Chadwick i Webster, adoptowani przez Izoldę i jej męża Jamesa, chcieli się uczyć w Hogwarcie, a Izolda i James nie mogli sobie pozwolić na powrót, to razem założyli Szkołę Magii i Czarodziejstwa Ilvermorny. Najpierw uczyli się w niej tylko synowie założycielki, ale później wraz z rozgłosem o otwarciu nowej magicznej szkoły w Ameryce Północnej coraz więcej uczniów zaczęło właśnie tam uczęszczać.
Tyle w skrócie o historii, ponieważ jest to dłuższa, ale bardzo ciekawa opowieść, a gdyby ktoś był zainteresowany to może ją w całości znaleźć na wizardingworld.com.
Powracając do systemu szkoły w Ilvermorny, to jest on podobny do tego hogwardzkiego.
Mamy tutaj też cztery domy : Thunderbird (Gromoptak) jest domem dla podróżników i bardziej przygodowych czarodziejów, Horned Serpent (Rogaty Wąż) jest domem uczonych, Pukwudgie zaś jest domem uzdrowicieli i Wampus wojowników. 
Podczas ilvermorskiej uroczystości tiary przydiału, nowi uczniowie wchodzą do okrągłej sali wejściowej, ustawiają się wokół ścian i po jednym zostają wezwani by stanąć na symbolu węzła gordyjskiego, który jest na środku kamiennej podłogi. Cztery rzeźby domów, kiedy zechcą młodego czarodzieja lub czarodziejkę, by należał do ich domów, to zawsze jakoś reagują. Rogatemu Wężowi rozświetla się zestaw kryształów na jego czole, Wampus ryczy, Gromoptak bije skrzydłami, a Pukwudgie unosi strzałę. Starsi uczniowie podczas tej uroczystości są zgromadzeni na balkonie, usytuowanym nad salą.
Zdarza się też, że więcej niż jedna rzeźba chcą tego samego ucznia, więc tym razem wybór należy do ucznia.
Po tym, kiedy każdy uczeń już jest przydzielony do jednego z czterech domów, to idą do dużej sali, by mogli wybrać różdżkę albo różdżka ich (dzieciom do roku 1965 nie było dozwolone posiadanie różdżki przed przybyciem do Ilvermorny).
Warto jeszcze wspomnieć o mundurkach szkolnych, które też się różnią od tych z Hogwartu. W Ilvermorny uczniowie nie mają odrębnych mundurków według domów, do których należą. Ilvermorny ma ogólnie dwa kolory reprezentujące: niebieski i żurawinowy, wybranych na cześć założycieli. Skąd się to wzięło? Izolda bardzo chciała się dostać do hogwardzkiego Ravenclawu, a James uwielbiał jeść żurawinowy placek.


Znalezione obrazy dla zapytania: ilvermorny 

 Podsumowując, Ilvermorny jest szkołą całkiem atrakcyjną jak Hogwart. Można ją rzeczywiście nazwać amerykańską odpowiedzią na Hogwart, z własną oryginalną historią, z którą polecam się zaznajomić, ponieważ jak już wspomninałam, jest bardzo ciekawa i niecodzienna w magicznym świecie. Chociaż szkoła Ilvermorny nie pozostaje w tyle za Hogwartem, to ja ostatecznie bym wybrała Hogwart. Może jestem zbyt sentymentalna lub zbyt uwielbiam tę szkołę. Chciałabym jednak bardzo dowiedzieć się czegoś o Ilvermorny z następnych filmów serii „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć“. Szczególnię liczę, że trochę po macoszemu potraktowaniu w pierwszej części, w trzeciej zostanie szkoła Ilvermorny więcej pokazana.
A jakie jest Wasze zdanie o tej szkole? Wolicie Hogwart, czy chcielibyście spróbować czegoś nowego?
 



















marca 08, 2020

To sum up #1, czyli podsumowanie stycznia i lutego 2020

To sum up #1, czyli podsumowanie stycznia i lutego 2020


Pierwszy odcinek takiego popkulturalnego podsumowania minionych dwóch miesięcy. Znajdzie się zawsze coś z kategorii muzyki, filmów i seriali oraz oczywiście książek.

Muzyka

W styczniu odkryłam parę staroci, ale i też nowości muzycznych, które mi się spodobały.
Na pierwszy rzut idzie oczywiście piosenka „What A Man Gotta Do“ Jonas Brothers, którzy znowu w zeszłym roku powrócili do wspólnego nagrywania piosenek. „Conversations in the Dark“ to znowu romantyczny i piękny kawałek wokalisty Johna Legenda, którego muzyka naprawdę potrafi chwycić za serce. 
Wspominając o paru starociach muzycznych, miałam na myśli „You don't own me“ Lesley Gore i „More than you know“ Billie Holiday. Ta pierwsza jest z lat sześćdziesiątych a druga jest nagrana z lat trzydziestych, więc całkiem dawno temu, ale stała się jedną z moich ulubionych piosenek  z tych lat. „More than you know“ znalazłam dzięki serialowi „The Originals“, jak i piosenkę „Frail Love“ piosenkarki Cloves, która mi swoim klimatem przypomina „Skinny Love“ w wykonaniu Birdy. Dlatego też zostanie na pewno w moim repertuarze na dłużej. Znalazłam też piosenkę „Mad World“ cover od Imagine Dragons, którzy naprawdę nagrali świetną wersję tego utworu z lat osiemdziesiątych. Moje serce skradł także cover Postmodern Jukebox „Like a Prayer“ Madonny. 


















Filmy i seriale
W styczniu obejrzałam taki lekki film „Little Italy“ z Emmą Roberts, który ale nie wniósł nic nowego i był bardzo podobny do filmu „Pizza z sercem“. W lutym skończyłam sezon 3 i 4 „The Originals“, które były bardzo dobre i  myślę, że jeszcze lepsze od poprzednich. Trochę mi żal, że sezon 5 jest ostatnim, bo naprawdę polubiłam ten serial, rodzinę pierwotnych wampirów no i ten cały dobrze przedstawiony świat w mrocznym klimacie. Obejrzałam też film z Saoirse Ronan „Lady Bird“ , o którym stale mam mieszane uczucia, ale z pewnością do niego nie wrócę. Tego nie mogę jednak powiedzieć o „Niezwykłej podróży fakira, który utknął w szafie“. Ten film mnie zarazem jak rozbawił, tak i wzruszył, który jest uroczy , co prawda raczej opowiadający przygodę o nieprawdopodobnych okolicznościach, ale i tak przyjemny, lekki i zdecydowanie najlepszy na poprawę humoru. Po obejrzeniu „W deszczowy dzień w Nowym Jorku“ Woody'ego Allena jeszcze bardziej zachciało mi się pojechać do Nowego Jorku a drugi odcinek „To All The Boys“ podobał mi się bardziej niż poprzedni.
Cole Sprouse and Haley Lu Richardson in Five Feet Apart (2019) 
Bérénice Bejo, Dhanush, Erin Moriarty, and Barkhad Abdi in The Extraordinary Journey of the Fakir (2018) KsiążkiNiestety zdążyłam przeczytać tylko jedną książkę, o której warto wspomnieć: „Pięć kroków od siebie“. O lekturach tutaj raczej nie bądę wspominała, ale recenzję na film i książkę „Pięć kroków od siebie“ znajdziecie na blogu. To tyle z mojej strony dzisiaj, napiszcie w komentarzach, czy widzieliście któryś z tych filmów i co sądzicie o muzyce.    





lutego 29, 2020

Trzy kroki od siebie : książka i film - recenzja#3

Trzy kroki od siebie : książka i film - recenzja#3



„Trzy kroki od siebie“ to nietypowa opowieść o dwóch nastolatkach chorych na mukowiscydozę. Co to za choroba i na czym w skrócie polega:
Mukowiscydoza to choroba nieuleczalna i genetyczna związana z nieprawidłową mutacją genową. Powoduje zaburzenia układu oddechowego, pokarmowego i rozrodczego. Mukowiscydoza przyczynia się też do m.in. marskości wątroby i zaburzenia wydolności płuc i nawet całkowitej ich niewydolności - wtedy konieczny jest przeszczep płuc. Leczenie mukowiscydozy polega na złagodzeniu objawów poprzez używanie leków, leczenie terapią i pomocy w przedłużeniu życia pacjenta. Reguła, obowiązująca dla pacjentów jest trzymanie się z dala (6 stóp) od innych chorych na mukowiscydozę w celu uniknięcia zakażenia krzyżowego (wymiana bakterii).

Z takimi problemami potykają się obaj nasi bohaterowie, Stella i Will, który jest jeszcze w dodatku zakażony bakterią  B cepacia, która jest odporna na wiele leków, w tym antybiotyki.
Szpital, gdzie się nasi bohaterowie spotykają, Stella zna bardzo dobrze już od dziecka i traktuje go jako swój drugi dom. Kiedy spotyka Willa, ryzykownego i  nieprzykładającego się do leczenia chłopaka, postanawia mu pomóc w organizacji terapii za pomocą aplikacji, którą w wolnym czasie poza nagrywaniem vloga na youtube stworzyła. Po jakimś czasie między nimi zaczyna się rodzić uczucie i pomimo ryzyka, jakie niesie ze sobą chroroba, zakochują się w sobie.

Książkę „Trzy kroki od siebie“ Rachael Lippincott, Mikki Daughtry i Tobiasa Iaconisa czytało się całkiem szybko i przyjemnie. Pomimo tego, że wątek miłości chorych nastolatków na śmiertelną chorobę już jest dosyć znany, nie tylko za sprawą „Gwiazd naszych wina“, to ta książka opowiada zupełnie o czymś innym, czymś świeżym i fabuła miejscami wzrusza jak i zarazem zaskakuje.
Autorzy stworzyli bohaterów o takich osobowościach, w których tchnęli prawdziwe życie. Bohaterowie mają silne strony, jak i słabości. Nie są drętwi, tylko prawdziwi z różnymi problemami życiowymi, z którymi się potykają, a mowa tutaj nie tylko o chorobie.

Podobny jest zresztą i film. Od książki nie różni się prawie w niczym, poza jakimiś małymi detalami. Aktorzy bardzo dobrze zportretowali bohaterów tej książki. Oprócz odtwórcy Willa, Cole'a Sprouse'a, aktorka Haley Lu Richardson szczególnie wczuła się w bohaterkę i naprawdę przeniosła książkową Stellę na duży ekran. Muszę jeszcze dodać, że pielęgniarka Barb, barwna postać takiej trochę szpitalnej „mamy“ wszystkich pacjentów na oddziale muko, też zasługuje na pochwałę.

Warto wspomnieć, że ta poruszająca historia nie jest całkiem zmyślana. Film został dedykowany pewnej Claire Wineland, młodej dziewczynie, która też była chora na mukowiscydozę. Założyła fundację „Claire's Place Foundation”, która pomaga i wspiera finansowo osoby chore na mukowiscydozę i ich rodziny. Claire kręciła też osobiste vlogi na youtube, które nagrywała też nasza fikcyjna Stella. Samych głównych aktorów przygotowywała i doradzała na planie filmowym. Niestety Claire zmarła jeszcze przed premierą filmu.

Po przeczytaniu książki miałam jakieś oczekiwania wobec filmu i całkiem się sprawdziły. Trochę tylko żałuję, że w filmie nie zamieszczono sceny „osiem miesięcy później“, która jest w książce, ale to i tak nie ma znaczenia, bo w internecie można ją znaleźć.
 Podsumowując, film polecam szczególnie dla osób, którzy książki nie czytają, a chcieliby się zapoznać z tą wzruszającą historią. Książkę polecam także dla tych, którzy chcieliby wiedzieć coś na temat mukowiscydozy a przy okazji przeczytać coś lekkiego, pomimo trudnej problematyki i zarazem coś wartościowego.

stycznia 19, 2020

TBR na rok 2020

TBR na rok 2020


Dzisiaj przygotowałam moją TBR listę na 2020 rok. Wybrałam głównie te książki, które już od jakiegoś czasu stoją na półce i czekają, aż je wreszcie przeczytam. Będę oczywiście czytała książki na bieżąco jak będą wydawane, ale ta lista jest taka podstawa książek, które naprawdę chciałabym w pierwszej kolejności przeczytać.
Oto moja lista :



A jaka jest Wasza lista? Napiszcie w komentarzach, czy czytaliście książki z tej listy? Zabieracie się tak jak ja za jakąś książkę z mojej listy?

stycznia 05, 2020

Seriale, które chciałabym obejrzeć

Seriale, które chciałabym obejrzeć

Mam tutaj kilka seriali, które kiedyś chciałabym obejrzeć. Na pewno znajdzie się więcej produkcji, które mnie zainteresują i potem zrobię następną odsłonę tego postu. Na razie wybrałam tutaj kilka takich seriali, które w pierwszej kolejności chciałabym zobaczyć.

The Originals
W zeszłym roku dopiero obejrzałam po namowach koleżanki The Vampire Diaries i....przepadłam. 
Po kilku odcinkach bardzo mnie wciągnęło mimo, że z początku bardzo go odsądzałam. Czasami było dobrze, czasami gorzej, ale ostatecznie będzie to jeden z moich ulubionych seriali. Właśnie po obejrzeniu TVD zaczęłam oglądać spin off tego serialu, czyli The Originals. Na razie mam za sobą pierwsze dwa sezony, ale jak najszybciej chciałabym zacząć oglądać dalej. Fabuła biegnie równolegle z TVD i bardziej się skupia właśnie na tej pierwotnej rodzince wampirów. Jak na teraz to ten serial podoba mi się, nowe tajemnice i niebezpieczeństwa wokół rodziny Mikaelsonów są też aż kuszące do oglądania.

Legacies 
Na The Originals nawiązuje Legacies, czyli serialowa kontynuacja w uniwersum The Vampire Diaries. Z tego, co wiem to teraz fabuła skupia się na najmłodzej członkini rodziny Mikaelsonów, czyli Hope. Mamy tutaj szkołę dla młodzieży z nadprzyrodzonymi zdolnościami, ale i dużo nawiązań do poprzednich produkcji, więc zadecydowałam obejrzeć ten serial aż po The Originals i narazie słyszałam dużo pozytywnych opinii, więc liczę na naprawdę dobrą i niebanalną rozrywkę z mojego ulubionego uniwersum.

Gotham
Chociaż preferuję Marvela niż DC, to chciałabym obejrzeć ten serial, ponieważ po niedawnym obejrzeniu trylogii Nolana o Batmanie zainteresowałam się tymi postaciami jak właśnie Batman, Catwoman, Joker... Myślę, że mnie serial zainteresuje i z chęcią go obejrzę za jakiś czas...

His Dark Materials
Kiedyś, jak byłam dzieckiem, to spodobał mi się film Złoty Kompas (pamiętacie go?), a chciałabym przeczytać całą serię Philipa Pullmana, więc serial będę oglądała aż po przeczytaniu. Tak w sumie to całkiem świeża produkcja, więc zobaczymy, może zaczekam jak będzie więcej sezonów...

Riverdale
Tak na prawdę jeszcze nie obejrzałam ani jednego odcinka tego serialu, nawet nie za bardzo wiem, o czym jest. Dziwne trochę, wiem, ale o to będę miała niespodziankę, kiedy będę oglądała. Nie są to za bardzo moje klimaty, ale chciałabym z ciekawości go obejrzeć i dowiedzieć się, dlaczego jest tak popularny.

Titans
Znowu DC, ale i tym razem mnie fabuła zaciekawiła! Grupka młodzieży z supermocami? Dlaczego nie obejrzeć?

Agents of S.H.I.E.L.D.
I wreszcie Marvel!! Idealna propozycja dla tych, którzy czekają na następne wielkie filmowe produkcje z MCU. Serial opowiada o organizacji S.H.I.E.L.D., z której grupa agentów zajmuje sią nietypowymi misjami. Brzmi ciekawie i zachącająco, mam nadzieję na dużo akcji i dobrej marvelowskiej rozrywki.

Anne with an E
Serial na podstawie mojej ulubionej serii Ani z Zielonego Wzgórza. Jestem ciekawa, jak twórcy zrealizowali swoje pomysły i połączyli je z obyczajową literaturą Lucy Maud Montgomery. Gdzieś słyszałam, że serial jest trochę inny od serii książkowej, ale chciałabym go zobaczyć i sama się przekonać, jak wyszło i czy warto.

Gossip girl
Całkiem starszy już serial, ale chciałam się z nim zapoznać i obejrzałam już dwa sezony. Powiem szczerze, że jest to taka produkcja, która nas zaangażuje w życia głównych postaci, ale nie wciągnie za bardzo. Jest to serial, który się nie ogląda z zapartym tchem, ale raczej by odpocząć po długim dniu.
Jednak podoba mi się to środowisko mimo, że śledzimy w większości tych bogatych, roztropnych bohaterów. Jednak podoba mi się, uwielbiam Nowy Jork i będę dalej oglądała ten serial.

Reign
Zawsze mnie ciekawiło jak to było między Marią Stuart a Elżbietą I, więc też kiedyś obejrzę ten serial. Lubię filmy, seriale kostiumowe i mam tylko nadzieję, że w Reign będzie też trochę tej prawdziwej historii, ale zobaczymy...

The Crown
Czyli następne klimaty angielskie, ale już produkcja bardziej biograficzna dla chyba bardziej dojrzałych widzów. Opowiada o życiu królowej Elżbiety II, śledząc jednocześnie losy całej królewskiej rodziny. Jak do teraz to słyszałam same pozytywne opinię, więc myślę, że to będzie na prawdę dobrze zrobiona i ciekawa produkcja.

Arrow
Słyszałam, że czasami w Arrow jest dobrze, czasami słabo, ale chciałabym sama też się przekonać, czy tak jest i czy jest lepiej niż u Flash, bo tutaj mi się podobało, ale od pewnego momentu nie chciałam już oglądać i tyle. W każdym razie zobaczymy i posądzimy..

Dlaczego mam tutaj aż trzy seriale DC a tylko jedną marvelowską? Cóż tak wyszło😏. A tak na serio, to po prostu wpadłam tylko na takie seriale, a nie inne. Może w przyszłości , podczas pisania następnej listy serialów, które chciałabym obejrzeć znajdzie się więcej marvelowskich produkcji serialowych. Jest to bardzo całkiem możliwe, jednak teraz nie mam ochoty oglądania Daredevila, czy Runaways. Tak ale szczerze nie mogę się doczekać na seriale Marvela takie jak Loki, Falcon and the Winter Soldier lub WandaVision, więc na pewno znajdą się na następnej liście.  





Copyright © 2016 Popkulturalna Sydney , Blogger